Recenzja kolejnej książki Denisa “Czekan porucznika”

Recenzja kolejnej książki Denisa “Czekan porucznika”

Książka Denisa Urubko Czekan porucznika to zbiór różnorodnych objętościowo, tematycznie oraz stylistycznie opowiadań, spisywanych przez autora w latach 2008 – 2011, ułożonych zaś w porządku chronologicznym. Świeżo naturalizowany Polak prezentuje w nich swoje przygody związane ze wspinaniem w Tienszanie, na Krymie, w Karakorum i wreszcie w Himalajach Wysokich.

 

Zarówno objętość, jak i poziom artystyczny poszczególnych opowiadań są nierówne: obok nudnej, kostycznej relacji z gali Piolet D’Or Asia mamy poetyzujące perełki introspekcji narratora. Na uwagę zasługują zwłaszcza dwie pozycje: Reinkarnacja oraz tytułowy Czekan porucznika.

Reinkarnacja jest odważnie rozpisana w czterech komplementarnych porządkach narracyjnych. Głównym jest subiektywny rejestr przebiegu dwóch wypraw na Makalu: letniej (maj 2008) oraz zimowej (szczyt zdobyty wraz z Simone Moro 9 lutego 2009 roku) oraz wyznaczenia w stylu alpejskim nowej drogi na Cho Oju (maj 2009, z Borisem Dedeszko). Na tę opowieść nakłada się retrospektywny szereg cytatów z książki Tygrys śniegów autorstwa Tenzinga Norgaya, w której zdobywca Everestu relacjonuje przebieg zakończonej niepowodzeniem wyprawy zimowej na Nanga Parbat.

Ten udany zabieg artystyczny pogłębia perspektywę historyczną: dostrzegamy znaczne różnice w organizacji i przebiegu ekspedycji sprzed ponad 60 lat w porównaniu z chwilą obecną, ale widzimy także ideową łączność, mentalną tożsamość pomiędzy pionierami i prominentami zimowego himalaizmu. Czytelnik uświadamia sobie, że zasadnicze trudności zimowej wyprawy: wszechobecny śnieg, obezwładniający mróz, krótki dzień i zagrożenia, jakie niesie noc, trudności techniczne i wytrzymałościowe nie zmieniły się; himalaizm zimowy pozostaje wyzwaniem ekstremalnym.

Pomiędzy letnim a zimowym wejściem na Makalu dezerter z Kazachstanu nabiera sił w iście idyllicznym kurorcie na Goa. O szczegółach tego pobytu opowiada trzeci z wątków, ujęty w formę „notatek treningowych” – niewiele tu zastaniemy introspekcji, za to całkiem sporo precyzyjnych i chwilami nużących zapisów codziennego biegania, morskich kąpieli i mało urozmaiconych posiłków.

Czwartą nicią narracji jest, znana do tej pory w tak udanej artystycznie odsłonie bodaj tylko z opowiadań Adama Skoczylasa, historia rodzącej się miłości. Wątek ten ukazuje w pełni romantyczną naturę Urubko – szczerze, lecz bez sentymentalnej tkliwości, wprowadza nas autor w intymny świat emocjonalnych przeżyć, których doświadczał podczas wypraw w góry najwyższe. W ostatecznym rozrachunku romantyczna, dojrzała miłość staje się odnawiającą siłą, reinkarnacją człowieka, który górom poświęcił całe dotychczasowe życie, swoją rodzinę, a nawet ukochaną ojczyznę.

Czekan porucznika spisany jest w formie sabałowskiej gawędy, rozwijanej z punktu widzenia staruszka, jakim Urubko zamierza być w 2060 roku. Ze względu na swe rozmiary, wielowątkowość oraz diametralnie różną od pozostałych utworów dominantę kompozycyjnąCzekan w zasadzie jest powieścią w skali mini. Dziennikarz z wykształcenia, chwilami poeta z powołania, Urubko nie potrafi konsekwentnie narzucić sobie dyscypliny, jaka powinna charakteryzować powieściopisarza. W efekcie poziom artystyczny noweli jest nierówny, choć cały czas wysoki: elementy fantastyczne stanowią wymuszone, nieco nienaturalne przerywniki wątku o charakterze dokumentalnym, wspomnieniowym, na czele z opisem okoliczności otrzymania przez zespół Urubko – Dedeszko Złotego Czekana 2009.

Ciekawym zabiegiem stylistycznym, zastosowanym w opowiadaniu Wieczność oswojona, jest rezygnacja z narracji pierwszoosobowej. Jest to dobry przykład umiejętnego przekształcenia relacji z ataku szczytowego w fachowy reportaż, a nawet gotowy scenariusz filmowy. Konsekwentny brak opisów wewnętrznych doświadczeń rekompensują lapidarne, dobrze uchwycone dialogi.

Denisa Urubko charakteryzuje lekkie pióro, bogaty zasób słownictwa i naturalny talent opisywania osobistych doświadczeń w sposób piękny i uduchowiony, a zarazem autentyczny i bezpośredni. Zebrane w tomiku Czekan porucznika opowiadania wyróżniają się na tle ogółu literatury górskiej nastrojowością, bogactwem opisywanych przeżyć, subtelnością doświadczanych emocji, ale i premedytacją w komponowaniu wypowiedzi, panowaniem nad słowem. Prozie Urubko bliżej do mistrzów reportażu z Ryszardem Kapuścińskim na czele, niż do monotonnej, surowej sprawozdawczości Mirosława Falco Dąsala, tendencyjnych wywiadów z Ryszardem Pawłowskim czy wysoce spekulatywnego artyzmu książek Jerzego Kukuczki.

Książka zyskuje jeszcze bardziej, jeśli zestawi się ją z powieścią biograficzną Simone Moro Zew lodu poprzez porównanie opisu zimowego wejścia na Makalu. Ta sama historia, widziana i prezentowana czytelnikowi na dwa diametralnie różne sposoby, zyskuje na autentyczności i głębi, ale i ujawnia oczywistą przewagę zdolności pisarskich introwertycznego „polskiego Rosjanina” nad egzaltowanym Włochem.

Tę niezwykłą książkę polecam przede wszystkim niepoprawnym romantykom, estetom, smakoszom, którzy oczekują od literatury górskiej czegoś więcej niż opisu wejścia na górski szczyt wraz z wyliczeniem niezbędnych operacji sprzętowych i przedsięwzięć logistycznych. Jednak z racji cechujących poszczególne opowiadania walorów poznawczych powinna także zainteresować czytelników, którzy nadal kształtują swój literacki gust.

Ilona „Księżniczka” Łęcka