Kolejna recenzja „Skazanego na góry”

Kolejna recenzja „Skazanego na góry”

 

Jest to debiut wydawnictwa Mountain Quest. Na 320 stronach znajdziemy zbiór 15 opowiadań, które układają się chronologicznie.

Skazany na góry Denisa Urubko – recenzja

Materiały zachowano w takiej formie, w jakiej były publikowane. Jak sam autor przyznaje, książka jest jego „spojrzeniem wstecz”. Zaczynamy od opisów wycieczek/wypraw w góry które kształtowały Denisa, a kończymy na relacji z ElbrusRace.

Od strony technicznej nic nie można zarzucić książce. Wydana jest w miękkiej okładce. Na dobrej jakości papierze. Do każdego opowiadania dołączone jest powiązane zdjęcie. Dodatkowo na końcu książki znajdziemy zbiór kilkunastu zdjęć Denisa. Literówki można dosłownie policzyć na palcach jednej ręki.

Czyta się ją szybko, aczkolwiek nie wszystkie opowiadania prezentują ten sam poziom. Jak to w życiu: niektóre są wyśmienite, niektóre tylko dobre 🙂 Osobiście byłem zaciekawiony tą „radziecką szkołą alpinizmu” i czuję się w pełni usatysfakcjonowany. Urubko mnóstwo miejsca poświęca na oddanie tego klimatu i podejścia Mistrzów Sportu. Oczywiście nie znajdziemy na kartach książki złotego przepisu na diametralne podniesienie naszego poziomu wspinaczkowego. Króluje podejście treningu we wszelkich możliwych postaciach. Nie ma miejsca na kompromisy. Jeśli chce się cokolwiek osiągnąć w górach wysokich, w skrócie należy być szybkim i twardym. Cel do którego dążymy musi być jasno wyznaczony.

Dla Polaków jednym z ciekawszych fragmentów książki, będzie opowiadanie o zimowej wyprawie na K2 widzianej z innej (czyt. obcokrajowca) perspektywy. W pozostałych opowiadaniach przewinie się również cała plejada himalaistów (m. in. Simone Moro).

Podsumowując: lektura obowiązkowa dla wspinaczy nastawionych na wyczyn. Dla wszystkich innych książka warta przeczytania, chociażby ze względu na wschodnie podejście do alpinizmu.

Damian Granowski
grudzień 2011
Art. ukazał się na portalu www.drytooling.com.pl.